Znacząca różnica dla kupujących nieruchomość

Zamiast obniżania cen mieszkań – zmniejszenie kosztów finansowania nieruchomości. Niby to samo, a jednak pierwsza strategia jest zawsze lepiej postrzegana przez klientów, podczas gdy drugą pomija się milczeniem. A przecież w obu przypadkach efekt jest ten sam – niższy koszt zakupu mieszkania.

To, na którym etapie spłaty nieruchomości wierzyciel zmniejszy nasz koszt, znacznie wpływa na postrzeganie oferty dewelopera. Z punktu widzenia klienta, im niższa cena za metr kwadratowy, tym lepsza oferta. Ale może okazać się, że pierwotnie nieco droższa propozycja ostatecznie pochłonie mniej funduszy. To żadne odkrycie, bo diabeł tkwi w warunkach umowy z deweloperem. I jego umowach z bankami.

Deweloperzy w ofensywie

Spadek średnich cen nieruchomości w ostatnim czasie wyhamował, ale koszty zakupu lokali mimo wszystko utrzymują się na wysokim poziomie. Nie wszystkich stać na zaciągnięcie wystarczającego kredytu. Koszty pożyczek nadal okazują się zbyt wysokie. Dlatego niektórzy inwestorzy, bacznie obserwując sytuację w branży finansowej tworzą specjalne programy kredytowe we współpracy z bankami. Takie propozycje znajdują się w ofercie największych polskich deweloperów. Dom Development współpracuje z PKO BP, Bankiem Pocztowym czy z niezależną firmą doradczą Expander w ramach wspólnego programu doradztwa kredytowego.

W Poznaniu z takiego rozwiązania mogą skorzystać klienci decydujący się na zakup nieruchomości w firmie UWI Inwestycje S.A. – Do 31 stycznia 2010 r. klienci kupujący mieszkania z naszej oferty mogą ubiegać się o tańszy kredyt w SGB Gospodarczym Banku Wielkopolski SA. Bank nie pobiera prowizji co sprawia, że jego oferta kredytów hipotecznych jest bardzo konkurencyjna. Konstruując taką promocję mieliśmy na względzie klientów, którzy wstrzymują się z zakupem mieszkania ze względu na wysokie koszty pożyczek – mówi Jacek Cenkiel, prezes zarządu UWI Inwestycje S.A. – Już teraz widzimy, że to rozwiązanie przekonało niezdecydowanych – dodaje.

Z bankiem „za pan brat”
Promocje łączone z bankami są bardzo kuszące dla klientów. W końcu obniżane są koszty finansowania nieruchomości. Zredukowanie prowizji bankowych proponuje też swoim klientom Family House. – Współpracujemy z doradcami finansowymi oraz bankami udzielającymi kredytów budowlano-hipotecznych. Nasi klienci korzystają z preferencyjnych warunków, w tym niższych prowizji bankowych oraz niższych opłat za wycenę nieruchomości – mówi Izabella Łukomska-Pyżalska wiceprezes Family House.

Najczęstszym zabiegiem marketingowym nadal pozostaje jednak informacja o możliwości nabycia lokali w ramach programu „Rodzina na swoim”. Praktycznie każdy deweloper posiada w swojej ofercie mieszkania kwalifikujące się do programu. Firmy to promują, klienci korzystają. Tej sytuacji sprzyja wyciszanie wahań cen mieszkań, oscylujących wokół limitu spełniającego wymogi „Rodziny na swoim”. – Największe spadki cen w Poznaniu zaobserwowano pod koniec ubiegłego roku, natomiast od II kwartału 2009 r. ceny wykazują stabilizację. Na koniec października średnia cena mieszkań oferowanych na rynku poznańskim ukształtowała się na poziomie 7 418 zł/m kw., a cena mieszkań sprzedanych 6 572 zł/m kw. – mówi Joanna Tomczyk, analityk rynku nieruchomości z RedNet Consulting.

Deweloperzy próbują różnych sposobów, by zachęcić klientów do swojej oferty. Część stosuje metody znane z supermarketów – bonusy, promocje, wyprzedaże. W dalszym ciągu proponowane są gratisy do mieszkań. Są one jednak już zdecydowanie rzadziej spotykane niż miało to miejsce jeszcze w 2008 roku. Deweloperzy, którzy są wierni ustalonym cenom, zachowują spokój. Wolą obniżać koszty finansowania niż obniżać ceny mieszkań. Według nich dobra oferta sama potrafi się obronić.

NamingRights.pl wyceniło prawa do nazwy Areny Legionowo

Grupa ekspertów z NamingRights.pl działających na zlecenie MOSiR Legionowo przygotowała wycenę praw marketingowych, w tym prawa do nazwy nowo budowanej hali sportowej.

Władze miasta Legionowo podjęły działania zmierzające ku nowoczesnej komercjalizacji i promocji Areny, która otwarta zostanie w trzecim kwartale 2010 roku. Obiekt pomieści do 2,5 tys. osób na wydarzeniach kulturalnych oraz 2 tys. osób na sportowych, w tym głównie podczas meczów siatkarskich.

„Świadomie rozpoczęliśmy działania związane ze sprzedażą praw do nazwy niespełna rok przed wybudowaniem Areny Legionowo. Jest to idealny okres aby przeprowadzić złożone działania w celu pozyskania partnera do współpracy. W tym celu nawiązaliśmy współpracę z firmą Sport Innovation reprezentującą ekspertów z NamingRights.pl” – mówi dyrektor MOSiR Legionowo, Grzegorz Gutkowski.

Dzięki projektowi wykreowano nowe rozwiązania promocyjne dla potencjalnych partnerów oraz wycenione zostały prawa, które generować będą wartości medialne i wizerunkowe dla przyszłego partnera Areny. Dodatkowo przygotowana została oferta sprzedaży naming rights obiektu.

„Istotnym jest, że władze Legionowa nastawione są na akytwną współpracę z potencjalnym partnerem, co gwarantuje pełne wykorzystanie możliwości idących za zakupem praw do nazwy Areny Legionowo” – mówi Łukasz Gąsiorowski z portalu www.namingrights.pl

Zgodnie z obowiązującym światowym trendem władze miasta planują pozyskać dodatkowe fundusze poprzez zintegrowanie obiektu z marką partnera naming rights. Pozwolą one na pokrycie części kosztów związanych z utrzymaniem obiektu, a także pokryć część kosztów jego budowy.

„Jesteśmy przekonani, że jedna z niewielu nowoczesnych Aren w pobliżu Warszawy (22 km od ścisłego centrum) ma duży potencjał promocyjny dla marki patronującej obiektowi. Nabywając prawa firma zyska unikatową i niepowtarzalną okazję do zaistnienia w świadomości mieszkańców regionu na długie lata. Ponadto Arena umożliwia klientom bezpośredni kontakt z marką i produktami firmy na wiele różnorodnych sposobów.– mówi Kamil Kukułka, ekspert NamingRights.pl

Kolejny etap sprzedaży praw do nazwy Areny Legionowo rozpocznie się w pierwszym kwartale 2010 roku.

Apartamenty rekreacyjne w Sobieniach Królewskich

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom osób zainteresowanych zamieszkaniem w Sobieniach Królewskich Golf & Country Club, Sobienie Królewskie Włodarzewska Development Group rozwija inwestycję.

Już teraz golfiści oraz miłośnicy przyrody mogą skorzystać z oferty zakupu nie tylko domu, lecz także apartamentu rekreacyjnego tuż przy 18-dołkowym polu golfowym.

Budynki apartamentowe w Sobieniach Królewskich powstaną wzdłuż linii pola golfowego. W każdym z nich zaplanowano po pięć apartamentów rekreacyjnych o powierzchni od 50 do 76 m2 – dwa na parterze, dwa na pierwszym piętrze oraz jeden na poddaszu. Ich wnętrza będą widne i funkcjonalne. Każdy apartament będzie posiadał balkon lub taras, a na parterze dodatkowo ogródek. Przygotowane zostaną także miejsca postojowe dla mieszkańców i gości.

Mieszkańcy apartamentów będą mogli w pełni korzystać z atrakcji przygotowanych na terenie inwestycji, w tym z 18-dołkowego pola golfowego, Akademii Golfa i driving range oraz usług świadczonych przez zespół pałacowo-hotelowy w Sobieniach Szlacheckich – m.in. SPA, restauracji czy stadniny koni.

Projekt obejmuje 27 budynków apartamentowych, administrowanych i strzeżonych. Rozpoczęcie budowy pierwszych dwóch obiektów zaplanowano na wiosnę 2010 r. Kolejne będą powstawały sukcesywnie.

Pierwsze apartamenty rekreacyjne właśnie pojawiły się w sprzedaży. Ich cena wraz z miejscem postojowym zaczyna się od 250 tys. zł brutto (przy powierzchni 50 m2).

2010 – początek końca kryzysu?

Choć obniżki cen mieszkań mogą potrwać nawet do końca 2010 r., deweloperzy odblokowują wstrzymane inwestycje. Nie zamierzają czekać na poprawę kredytowania hipotecznego, bo w tym temacie w ciągu najbliższych 12 miesięcy raczej nic się nie zmieni – tak w skrócie można podsumować gorące dyskusje podczas ubiegłotygodniowej konferencji „Polski Rynek Mieszkaniowy” w warszawskim hotelu Marriott, zorganizowanej przez firmę Nowy Adres S.A.

Konferencja jak co roku wzbudziła wielkie zainteresowanie branży – w Marriotcie pojawiło się ponad 200 przedstawicieli deweloperów mieszkaniowych, pośredników, przedstawicieli banków i instytucji finansowych z całej Polski. Dyskusje – niektóre bardzo gorące – toczyły się głównie wokół dwóch tematów: czy zapaść na rynku mieszkaniowym jest już za nami i jak w 2010 r. będzie się kształtować polityka kredytowa banków.

Konferencję otworzyły wystąpienia dwóch gości specjalnych – wiceministra infrastruktury Piotra Stycznia oraz profesora Leszka Balcerowicza, autora reform rynkowych w Polsce na przełomie lat 80. i 90. Profesor Balcerowicz skrytykował wszelkie formy pobudzania rynku nieruchomości interwencjami państwa – według niego wspieranie gospodarki zwiększonymi wydatkami rządowymi to bezpośrednia przyczyna obecnego kryzysu finansowego w państwach Europy Wschodniej. – Kondycja sektora mieszkaniowego zależy od dwóch rzeczy: stabilnego tempa wzrostu gospodarki rozumianego jako unikanie załamań i uzupełnienie reform oraz od niskiej inflacji – mówił prof. Balcerowicz.

Wielkie zainteresowanie – oraz wiele emocji – wzbudził panel dyskusyjny poświęcony pierwotnemu rynkowi mieszkaniowemu, w którym wzięli udział prezesi największych polskich firm deweloperskich. Choć byli oni zgodni, że mijający rok 2009 należał do najtrudniejszych w historii branży, wielu patrzy z optymizmem na rok 2010, a konkretnie – na drugą jego połowę, kiedy spodziewany jest wzrost popytu. – Jako doświadczony deweloper nie zakładamy wzrostu cen mieszkań w przyszłym roku w naszych planach inwestycyjnych. Nie możemy sobie jednak pozwolić, żeby naszej oferty nie było na rynku. Pod koniec tego roku rozpoczęliśmy dwa projekty, a w przyszłym wystartujemy z sześcioma kolejnymi; w szczytowym momencie możemy mieć w sprzedaży nawet 1500 lokali. – mówił Jan Wagner, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w firmie Polnord S.A.

- W styczniu 2009 r. sprzedaliśmy tylko siedem z ok. 900 mieszkań – po prostu czarna rozpacz. Później jednak z kwartału na kwartał było coraz lepiej – tegoroczną sprzedaż zamkniemy granicach 550 mieszkań. Właśnie na ożywieniu popytu w ostatnich miesiącach budujemy nasz optymizm – zapowiadał Wagner. – Budimex Nieruchomości również rozpocznie w przyszłym roku dwie nowe inwestycje – zapowiedział prezes tej firmy Henryk Urbański. Przyjmując, że realizacja średniej wielkości inwestycji trwa ok. 18-24 miesięce, inwestycje te mogą zostać oddane w połowie 2011 r., kiedy według deweloperów ma powrócić koniunktura.

Jako winnych zapaści rynkowej z zeszłorocznej zimy deweloperzy wskazywali sektor bankowy. – W przeciwieństwie do poprzedniego kryzysu w 2002 r. kiedy zarobki deweloperów były bardzo małe, teraz utrzymują oni wciąż wysokie marże, więc zachowują jako taką płynność finansową i wraz z ożywieniem popytu mogą spokojnie przygotowywać nowe inwestycje. Nie grozi nam przepaść między popytem i podażą. Prosperity w latach 2006-2007 nie zostało wykreowane przez deweloperów, ale przez sektor finansowy, i także ten sektor wywołał załamanie – powiedział Mariusz Gawron, prezes jednej z największych trójmiejskich firm deweloperskich, Grupy Inwestycyjnej HOSSA S.A. Wtórował mu Marek Poddany, wiceprezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich: – W pierwszej kolejności popyt ustalają banki za pomocą swojej polityki kredytowej, w drugiej – media, a dopiero później – deweloperzy za pośrednictwem swojej oferty.

Bankowcy nie mieli dla deweloperów zbyt dobrych wiadomości, jeśli chodzi o udzielanie kredytów hipotecznych. – W przyszłym roku nie spodziewamy się obniżek oprocentowania ze względu na utrzymujący się wysoki koszt pieniądza na rynku międzybankowym. Choć czwarty kwartał 2009 r. pod względem wolumenu udzielonych przez banki kredytów możemy porównać z najlepszymi kwartałami z ubiegłych lat, pewne praktyki z lat 2006 i 2007 – mam tu na myśli głównie liberalne procedury ustalanie zdolności kredytowej i wysokość wymaganego wkładu własnego – z pewnością nie powrócą w 2010 r. – mówił podczas panelu poświeconemu finansowaniu nieruchomości Jerzy Tofil, członek zarządu Pekao Banku Hipotecznego S.A. Bankowcy przestrzegli też przed przecenianiem głośnego w mediach programu rządowych dopłat do kredytów hipotecznych „Rodzina na Swoim”.

Choć w swojej mowie otwierającej konferencję minister Styczeń przewidywał, że w tym roku udzielonych zostanie w sumie ponad 40 tys. kredytów z rządowymi dopłatami, według bankowców ma on marginalny wpływ na rynek mieszkaniowy. – Według naszych danych „Rodzina na swoim” stanowi zaledwie 10-15 proc. wszystkich udzielanych kredytów, z czego 60 proc. trafia na rynek wtórny. Z pozostałych 40 proc. dwie trzecie wykorzystywane jest na budowę domów metodą gospodarczą – mówił Grzegorz Żochowski, partner w firmie REAS.

Wiele miejsca poświęcono kredytom dla deweloperów i ich obecnej kondycji finansowej. Marek Koziarek, dyrektor departamentu finansowania nieruchomości komercyjnych w Bank Pekao S.A. zapytany, czy banki będą przejmować zagrożone projekty odpowiedział: – W grupie Pekao są firmy prowadzące działalność deweloperską, więc prawdopodobnie poradzilibyśmy sobie z dokończeniem przejętej inwestycji. Na razie jednak nie widzimy takiej potrzeby. W naszym banku zazwyczaj dajemy deweloperom co najmniej 12 miesięcy na spłatę kredytu od zakończenia budowy. W poprzednich latach ten limit nie było wykorzystywany, teraz niektórym kredytobiorcom się przydaje. Jeśli i ten limit nie wystarcza, siadamy do stołu negocjacyjnego.

Deweloperzy, którzy w zeszłym roku starali się o kredyt na inwestycję mieszkaniową, w większości przypadków odchodzili w kwitkiem. W tym roku taka pożyczka jest możliwa, jednak deweloper musi spełnić szereg bardziej wymagających warunków. – Od deweloperów starających się o pożyczkę wymagamy minimum 20 proc. wkładu własnego – może być nim działka – i co najmniej 15-20 proc. mieszkań sprzedanych w przedsprzedaży, zanim wejdziemy z własnym finansowaniem – mówiła Agnieszka Domaradzka, wiceprezes zarządu ds. kredytowych w Nordea Bank Polska S.A. Podobne warunki przedstawił Marek Koziarek z Pekao S.A.: – Nie mamy czegoś takiego jak standardowe warunki kredytowe.

W zależności od inwestycji wymagamy od 25 do 40 proc. wkładu własnego. Nie kredytujemy zakupu gruntów – deweloper musi do nas przyjść z aktem własności działki i powiedzieć nam, ile za nią rzeczywiście zapłacił, a nie, ile jest ona teraz warta według rzeczoznawcy. Tego typu informacje pozwalają nam ocenić kondycję finansową dewelopera. Przed podjęciem decyzji o kredytowaniu szczegółowo oceniamy projekt, badamy renomę dewelopera, jego siłę kapitałową czy wysokość marż.

Optymizmem powiało również podczas prezentacji wyników najnowszej edycji badań „Polski Rynek Mieszkaniowy – Popyt i preferencja nabywców”, opracowanych przez firmę Nowy Adres S.A. i przeprowadzonych za pomocą niezależnego instytutu badawczego Gfk Polonia. Pokazały one, że w porównaniu z rokiem 2008 r. popyt na wszystkie typy nieruchomości (działka, dom, mieszkanie, apartament na rynku pierwotnym lub wtórnym) zmniejszył się bardzo nieznacznie. Jesienią 2008 r. 9 proc. ankietowanych przyznało, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy przeprowadzili nieruchomościowe zakupy, a dalsze 3 proc – że jest w ich trakcie. Pod koniec 2009 r. liczby te są niemal identyczne – jedyną różnicą jest mniejsza o jeden procent liczba osób w trakcie realizowania nieruchomościowych transakcji.

– Co prawda liczba transakcji, których przedmiotem były mieszkania spadła zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, ale odnotowaliśmy znaczny wzrost zakupów działek i budów domów metodą gospodarczą. Niskie ceny materiałów budowlanych i wykonawstwa wykorzystywali w zeszłym roku zwłaszcza ci, którzy posiadali już wolne działki pod zabudowę – twierdzi Katarzyna Cyprynowska, prezes firmy Nowy Adres S.A. i współautor raportu.

Wybierz najlepszy projekt domu z najnowszego katalogu DOMY KTÓRE KOCHACIE

Zima to doskonały czas na decyzję, jaki dom rozpoczniemy budować już na wiosnę. To również dobry moment, aby w zaciszu domowego ogniska zapoznać się z najnowszym wydaniem katalogu Domy Które Kochacie – Biura Projektów ARCHON+.

Zamieszczono w nim 200 najlepszych projektów domów z kolekcji ARCHON+. Dlatego każdy może znaleźć w nim projekt dostosowany do wymagań całej rodziny. Oferta jest bogata i zawiera projekty domów o różnym metrażu, o tradycyjnym lub nowoczesnym charakterze oraz bryle dostosowanej do różnych wymiarów działki – mówi Jerzy Kala PR & marketing manager z Biura Projektów ARCHON+.

Aby ułatwić wybór odpowiedniego domu oraz zapoznać z formalnościami związanymi z rozpoczęciem budowy domu, biuro projektów stworzyło przewodnik opisujący procedurę uzyskania pozwolenia na budowę. Dodatkowo można zapoznać się z lekturą bogato ilustrowanych artykułów prezentujących innowacyjne dodatki do projektu takie jak: Pakiet energooszczędny, Projekt wentylacji mechanicznej i ogrzewania kominkowego, Pakiet komfort+, Projekt pompy ciepła – dodaje Jerzy Kala z Biura Projektów ARCHON+.

W pakiecie Piękny ogród opisujemy podstawowe etapy zagospodarowania działki i realizacji ogrodu.
Aktualne wydanie katalogu Domy Które Kochacie zawiera również kalendarz biurkowy na 2010 r., oraz płytę CD prezentującą pełną kolekcję ponad 600 projektów domów ARCHON+. Dzięki zaawansowanej wyszukiwarce projektów oraz porównywarce, można szybko wyselekcjonować i zestawić najważniejsze parametry wybranych domów. Katalog jest do nabycia w dobrych salonach prasowych na terenie całego kraju oraz na stronie www.archon.pl

Lusówko na początek

Spółka deweloperska PBG DOM ukończyła swoją pierwszą inwestycję. W Lusówku powstało osiedle domów w zabudowie bliźniaczej. Lokatorzy, którzy wprowadzają się tu już od sierpnia 2009, spędzą w nowych domach pierwsze święta Bożego Narodzenia.

Deweloper na swoją pierwszą inwestycję wybrał podpoznańskie Lusówko, które w ostatnich latach stało się popularnym miejscem zamieszkania dla Poznaniaków. – Nasza oferta domów o zabudowie bliźniaczej kierowana była przede wszystkim do pracowników z grupy kapitałowej PBG S.A. – informuje Szymon Schmidt, wiceprezes zarządu spółki PBG DOM. – Wybraliśmy taką lokalizację, ponieważ jest atrakcyjna nie tylko pod względem dogodnej infrastruktury, ale też sprawnej komunikacji i przede wszystkim usytuowania w spokojnej i cichej okolicy. Jako jedna z niewielu firm, chcieliśmy zapewnić pracownikom grupy możliwość nabycia domu w pobliżu Wysogotowa, czyli siedziby spółki. – dodaje.

Inwestycja obejmuje 24 dwupoziomowe mieszkania w zabudowie bliźniaczej o powierzchni od 111 do 160 m kw. Na parterze budynków powstała przestrzeń dzienna z dużym salonem otwartym na taras ogrodowy oraz kuchnia, łazienka i pomieszczenie gospodarcze. Z kolei piętro tworzą trzy sypialnie, w tym jedna z garderobą i łazienką.

Wariant rozkładu pomieszczeń to oczywiście kwestia wyboru klienta. Ceny domów objętych ofertą są zróżnicowane i zależą od wielkości powierzchni użytkowej działki, kształtują się na poziomie 3 tys. zł/m kw plus powierzchnia działki, której koszt to 200 zł/m kw. Cena obejmuje również garaż oraz pełne uzbrojenie i zagospodarowanie terenu osiedla. Do każdego domu przypisano przestronny taras. Stan deweloperski zawiera m.in. posadzki, ogrzewanie i automatyczną bramę garażową. Inwestor zapewnił mieszkańcom kanalizację sanitarną, drogi wewnętrzne z oświetleniem oraz dostęp do sieci teleinformatycznych. Architektem osiedla jest Arkadiusz Jakub Sugiero z Pracowni Projektowej 77.

Co istotne, deweloper partycypował również w kosztach budowy drogi powiatowej. Droga Lusówko – Rozalin powstała dzięki inwencji firmy Novum Plus z Kalisza przy współpracy z Gminą Tarnowo Podgórne i spółką PBG Dom. – Inicjatywy deweloperów związane z budową dróg są przejawem dbałości o komfort mieszkańców. – podsumowuje Tadeusz Czajka Wójt Gminy Tarnowo Podgórne. – Takim przykładem współpracy administracji samorządowej i partnera prywatnego jest właśnie realizacja drogi Lusówko – Rozalin. Wzdłuż niej planujemy w przyszłym roku budowę ścieżki z kostki brukowej – dla pieszych i rowerów- dodaje.

Zabudowa miejscowości Lusówek to głównie domki jednorodzinne. Zgodnie ze studium zagospodarowania przestrzennego Gminy Tarnowo Podgórne okolice działki, na której znajduje się osiedle, to w większości tereny ekoturystyki. Dlatego w miejscowości nie ma żadnych zakładów produkcyjnych, czy usługowych, które wpływałyby negatywnie na życie jej mieszkańców. W bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się tereny leśne oraz jezioro Lusowskie, przy którym przebiega szlak turystyczny Palędzie Lusowo. Wokół osiedla przebiegają liczne trasy rowerowe. Z kolei w gminie mieści się szkoła podstawowa, przedszkole i sklepy.

Ceny ziemi rolnej – podsumowanie roku 2009

Na koniec trzeciego kwartału br. w zasobach Agencji Nieruchomości Rolnych znajdowało się 2,33 mln ha, z czego 1,77 mln ha było przedmiotem dzierżawy, a do rozdysponowania pozostawało 328 tys. ha. W roku 2008 znowelizowano wiele przepisów usprawniających zarówno dzierżawę jak i zakup ziemi.

W najbliższych latach przewidziana jest sprzedaż rolnikom całej ziemi znajdującej się w zarządzie ANR, co będzie regulować znowelizowana Ustawa o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa. Projekt ustawy o zmianie ustawy z 20 listopada br. mówi, że jeśli rolnik wpłaci 10 % wartości nabywanej nieruchomości rolnej to pozostałą kwotę będzie mógł spłacać w ratach przez okres 20 lat. Inicjatywa jest o tyle ważna, że ziemie w Polsce po 2016 r. będzie mógł zakupić każdy z obywateli krajów UE.

Ponadto Unia Europejska zgodziła się na przedłużenie korzystania z kredytu preferencyjnego na zakup ziemi rolnej. Rolnicy mają możliwość otrzymania zwrotu nawet 75 proc. odsetek od zaciągniętych kredytów. Utrzymanie dotychczasowych i wprowadzenie nowych instrumentów wsparcia dla rolników przy zakupie ziemi ma zadanie stymulować jej sprzedaż i jednocześnie przyczyniać się do konsolidacji i powiększania gospodarstw rodzinnych.

Jaka będzie średnia cena gruntu za rok 2009? Ceny gruntów za hektar do tej pory wg Agencji Nieruchomości Rolnych przedstawiają się następująco: koniec roku 2008 -12540 zł, I-szy kwartał 2009 r. – 13660 zł, 2-gi kwartał 2009 r. – 15623 zł, 3-ci kwartał 2009 r. – 16370 zł. Średnia cena za hektar gruntu rolnego w 2009 r. będzie znana już na początku 2010 r. Na razie można stwierdzić, że cena w trzecim kwartale w stosunku do drugiego kwartału obecnego roku niewiele wzrosła. Podane ceny są cenami średnimi i różnie się kształtują w poszczególnych województwach.

Trzeba również zwrócić uwagę na inny aspekt średniej ceny. Do jednego worka wrzucane są zarówno transakcje na 100 ha jak i poniżej 1 ha. Grunty poniżej 1 ha jak i powyżej 100 ha są najdroższe. Średnie ceny osiągają transakcje na grunty od 10 do 100 ha. Poziom cen gruntów w Polsce zbliża się do tego z Niemiec i Francji, dlatego nie obserwuje się horrendalnego wzrostu transakcji zakupu ziemi.

- Ceny ziemi rolnej ustabilizowały się na wysokim poziomie. Wśród nabywców najbardziej pożądane są te działki o areale poniżej 1 ha. – mówi Anna Macina specjalista ds. marketingu firmy ARCHETON Sp. z o.o. – Tania działka to dla inwestora wielka okazja, a jej niska cena w porównaniu z cenami działek budowlanych ma niebagatelne znaczenie przy kosztach realizacji całości inwestycji.

Na terenie, dla którego obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania budować można jedynie na działkach objętych takim przeznaczeniem. Zmiany w tym zakresie zachodzą jedynie na drodze uchwalania nowych planów przez gminy, co jest procesem długotrwałym. Na terenie, na którym nie ma aktualnego miejscowego planu zagospodarowania na początku drogi do pozwolenia na budowę stoi decyzja o warunkach zabudowy, o której wydanie występujemy w urzędzie gminy.

Decyzja o warunkach zabudowy zostanie wydana tylko jeśli:

· co najmniej jedna sąsiednia działka dostępna z tej samej drogi publicznej jest zabudowana,
· działka inwestora składającego wniosek ma dostęp do drogi publicznej,
· gdy istniejące lub projektowane uzbrojenie jest wystarczające dla planowanej inwestycji.

Niezależnie od tego czy odrolnimy grunt i czy wybudujemy na nim swój wymarzony dom jest to inwestycja bardzo opłacalna i długoterminowa. Na wysoką cenę gruntów rolnych ma wpływ nie tylko pragnienie realizacji inwestycji na atrakcyjnych terenach, ale również rolnicy powiększają areał rolny ze względu na dopłaty unijne. Im bliżej dużej aglomeracji miejskiej tym cena ziemi rolnej jest wyższa. Ceny gruntów rosną nieprzerwanie od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej.

Mokotów – najpopularniejsza dzielnica Warszawy

Warszawa jest jednym z najszybciej rozwijających się miast w Polsce. Tu swoje siedziby mają liczne korporacje, także i te zagraniczne. Wraz z napływem firm coraz więcej osób przeprowadzało się do stolicy w poszukiwaniu pracy. Kolejne dzielnice ulegały zabudowie mieszkaniowej. Lokalizacją preferowaną przez mieszkańców Warszawy jest Mokotów, który zajął I miejsce w Plebiscycie Czytelników Gazety Wyborczej.

Dawne dzieje

Pierwotna nazwa Mokotowo pochodzi najprawdopodobniej od imienia pruskiego właściciela wsi, Mokoto lub Mokot i po raz pierwszy pojawiła się w dokumentach z roku 1367. Była to wówczas niewielka osada, położona przy drodze do Czerska. Ze względu na bardzo urodzajne gleby, był to teren typowo rolniczym. Podczas Potopu Szwedzkiego miejscową ludność wymordowano, a zabudowania doszczętnie zniszczono. XVII i XVIII wiek to czas gdy Mokotowem zainteresowała się rodzina Lubomirskich. Teren przekształcił się w ogrody i parki. Wtedy też powstały rodzinne rezydencje Arkadia oraz Mon Coteau oraz liczne budowle projektowane przez słynnych w całej Europie artystów. Szczególnie w XVIII wieku miejsce to cieszyło się zainteresowaniem znanych i zamożnych mieszczan, którzy budowali tu swoje rezydencje lub też przebudowywali istniejące budynki.

Po Insurekcji Kościuszkowskiej Mokotów został zniszczony i splądrowany. Przez kolejne lata przeżywał swoje wzloty i upadki. Ostatecznie na przełomie wieku XIX i XX folwark mokotowski zaczął prężnie się rozwijać. Powstawały tu liczne gospody, restauracje, a także wielopiętrowe kamienice. Mokotów został wcielony do Warszawy dopiero w 1916 r. Wraz z tym wydarzeniem zmieniło się życie mieszkańców. Rozpoczęto budowę gmachów wyższych uczelni, urzędów, instytutów naukowych, szpitali, szkół, kamienic i willi. Lata wojny i okupacji przyniosły olbrzymie straty w ludności oraz zniszczenia wojenne. Okoliczna architektura obróciła się w ruiny, wszędzie można też było dostrzec drewniane krzyże świadczące o tysiącach poległych ludzi. Po wojnie rozpoczęto akcję odgruzowywania, odbudowy i rozbudowy Mokotowa. Działania te znacząco wpłynęły na dzisiejszy kształt dzielnicy.

Mokotów dziś

Mokotów to jedna z największych dzielnic Warszawy. Zabudowa charakteryzuje się dużym zróżnicowaniem, od dawnych kamienic przez wille aż po nowoczesne apartamentowce. Swoje siedziby ulokowały tu liczne ambasady i placówki dyplomatyczne. To także miejsce gdzie wciąż powstają nowe ośrodki handlowo-usługowe oraz centrów biurowo-biznesowe. Jednak zabudowania to nie wszystko. Dzielnica ta słynie z dużej ilości terenów zielonych. Liczne parki i skwery wpływają na komfort mieszkańców. Mieszkanie w mieście nie musi się kojarzyć z betonem. Zieleń nie tylko urozmaica architekturę, ale przede wszystkim ma korzystny wpływ na czystość powietrza, co jest niezmiernie ważne dla zdrowia. Takie zagospodarowanie terenu sprzyja spacerom, zabawom z dziećmi i aktywnemu wypoczynkowi. Właśnie te czynniki wpłynęły na decyzję firmy Wawel Service o rozpoczęciu na Mokotowie nowej inwestycji.

Jakiś czas temu postanowiliśmy, że wyjdziemy z naszymi inwestycjami poza Kraków. W Warszawie będzie to nasza druga inwestycja. Zaczynaliśmy od Bemowa, a teraz przyszła kolej na Mokotów. Tym razem postawiliśmy na kameralny apartamentowiec przy ul. Rolnej, gdzie znajdzie się 31 mieszkań – mówi Bartłomiej Rzepa, Prezes Wawel Service.

Według specjalistów z branży nieruchomości, ponad połowa najwyższej klasy apartamentowców w Polsce znajduje się właśnie na warszawskim Mokotowie, między innymi największy w Polsce penthouse o powierzchni 510 mkw, który posiada własny ogród na dachu. W związku z tym nowy apartamentowiec Wawel Service niewątpliwie wpisze się idealnie w lokalna architekturę.

Dzielnica ta jest najliczniejszą pod względem mieszkańców. Ze względu na swoje walory cieszy się sporą popularnością, także wśród rodzin ponieważ znajduje się tu szereg placówek oświatowych oraz szkolno – wychowawczych. To również doskonałe miejsce dla biznesmanów, którzy pragną po pracy odpocząć w domowej, zacisznej atmosferze – dodaje Bartłomiej Rzepa.

Wysoki standard budynków, doskonała komunikacja, malownicze tereny zielone i zabytki to argumenty, które przemawiają na korzyść nabycia mieszkania w tej dzielnicy. Perspektywy dalszego rozwoju gospodarczo-urbanistyczny mogą wpłynąć na to, iż Mokotów stanie się najpopularniejszą dzielnicą nie tylko Warszawy, ale i całej Polski.

Poznań otwarty na biura

Poznań należy do miast o ogromnym potencjale gospodarczym. Jak wynika z raportu Agencji Nieruchomości Celka & Frąckowiak obecna, relatywnie niewielka (w stosunku do skali i możliwości miasta) oferta budynków biurowych, jest charakterystyczna dla początkowego etapu rozwoju tego segmentu rynku.

Okazuje się, że stolica Wielkopolski z ogólnym osłabieniem koniunktury gospodarczej radzi sobie całkiem nieźle. W ostatnich latach odnotować można napływ inwestorów zagranicznych z branż takich jak motoryzacyjna, spożywcza, farmaceutyczna oraz usługi z wykorzystaniem globalnych sieci informatycznych. Do tej pory miasto zdołało przyciągnąć takie firmy jak: Volkswagen, Bridgestone, GlaxoSmithKline, Nivea Beiersdorf, Unilever, Wrigley, Allied Irish Bank, Dalkia Group, Kronospan, Pernod Ricard, SABMiller, Franklin Tempelton Investment, Carlsberg, MAN czy Microsoft. To niewątpliwie przekłada się na wzrost zainteresowania Poznaniem wśród inwestorów.

Można odnotować iż od kilku lat popyt na powierzchnie biurowe utrzymuje się na stabilnym poziomie. – Wpływ na to ma niewątpliwie wysoka i stale rosnąca atrakcyjność inwestycyjna Poznania, rozwój poznańskich firm oraz wzrost inwestycji zewnętrznych – mówi Krzysztof Celka z Celka & Frąckowiak. Szacuje się, że w Poznaniu wynajmuje się co roku ok. 20 tys. m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Największy w tym udział mają sektory usług biznesowych i finansowych.

W niedalekiej przyszłości

Stolica Wielkopolski to jedno z 5 największych komercyjnych rynków regionalnych (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice). Dysponuje ona obecnie ok. 200 tys. m kw. Do najbardziej znanych biurowców należą Andersia Tower, Nowe Garbary, Globis czy West Point. Kolejne ok. 48 tys. m kw. powierzchni biurowej jest w budowie. Największą inwestycją, która zostanie oddana do użytku jeszcze pod koniec tego roku jest mający 20 tys. m kw. powierzchni, budynek biurowy przy ul. Szyperskiej, którego inwestorem jest firma Wechta S.A. Natomiast w 2010 r., najemcy będą mogli wprowadzić się do kolejnych budynków powstających w ramach kompleksu Malta Office Center przy ul. Abpa A. Baraniaka. Ich łączna powierzchnia to ok. 16 tys. m kw. Cały kompleks biurowy będzie dysponował ok. 31 tys. m kw. W przyszłym roku zostanie również oddany do użytku 6-kondygnacyjny biurowiec Skalar Office Center.

Budynek ten sprawi, że Poznań wzbogaci się o kolejne 14 tys. m kw. powierzchni biurowej. Na lokalizację obiektu, inwestor – spółka Górecka Projekt, wybrał jedną z głównych arterii Poznania, ulicę Hetmańską. Cały czas prowadzone są natomiast prace budowlane u zbiegu ulic św. Marcina oraz Alei Marcinkowskiego, gdzie ma powstać budynek handlowo-biurowy Galeria MM. Termin oddania jest na razie nie znany.

Jeszcze przed Euro

W latach 2009-2011 inwestorzy planowali oddać do użytkowania kolejne 150 tys. m kw. powierzchni biurowej. Dziś już wiadomo, że część z projektów została odłożona na później, szczególnie do momentu odpowiedniego zabezpieczenia źródeł finansowania. – Światowy kryzys zweryfikował większość założeń dotyczących nowych obiektów, również w Poznaniu – tłumaczy Maciej Modrowski, prezes spółki Górecka Projekt. Jednak niektóre nadal mają szansę na realizację. Do większych zaplanowanych obiektów warto zaliczyć Maraton Business Center, który ma powstać przy ul. Królowej Jadwigi (24 tys. m kw.) Termin oddania do użytku zaplanowano na 2011 r. Również w tym okresie mają być gotowe : Andersia Business Centre (14,5 tys. m kw.), Corner Point (7,5 tys. m kw.), WestPark (3,8 tys. m kw.), biurowiec przy ul. Głogowskiej wybudowany przez spółkę Qubus Hotel (26,5 tys. m kw.). Planowane inwestycje sprawią, że na rok przed Mistrzostwami Europy, Poznań powinien wzbogacić się o kolejne ok. 80 tys. m kw. powierzchni biurowej.

Warto również zauważyć, że kolejne obiekty biurowe są w fazie projektowania. Firma GTC opracowuje projekt biurowca klasy A o powierzchni 18 tys. m kw. na działce w sąsiedztwie parku Wilsona. Natomiast inwestor Auto Compol S.A. chce przy ul. Kazimierza Wielkiego 1 wybudować biurowiec o ok. 16, 5 tys. m kw. powierzchni. Również dawne zakłady odzieżowe Modeny mają przekształcić się w biura o przemysłowym klimacie loftów. Dodatkowo właściciel terenu, australijski inwestor Opal Property development, przewiduje budowę uzupełniających lokali biurowych. Jednak największym planowanym przedsięwzięciem może pochwalić się Grupa Vastint, która na terenie 7 ha przy ul Bułgarskiej, zakłada realizację kompleksu biurowego.

Wiśniowy Office Park o pow. 100 tys. m kw. ma powstać tuż obok stadionu piłkarskiego. Jak na razie na papierze jest również Poznań Forum – wieżowiec, który ma mieć 240 m wysokości (wraz z wieżą – 285 m) i 55 pięter. Na nich znajdą się: apartamenty, hotel, punkty handlowe i usługowe, kasyno i biura o łącznej powierzchni 18,4 tys. m kw. Budynek, ma stanąć między rondami Żegrze i Starołęka i może być najwyższym nie tylko w Poznaniu, ale i w całej Polsce. Jak zapewniają przedstawiciele Urzędu Miasta pozwolenie na budowę ma zostać wydane na przełomie maja i czerwca 2010 r., a wtedy termin rozpoczęcia prac budowlanych będzie zależał od hiszpańskiego inwestora.

Mieszkanie to także balkon i garaż

Deweloperzy realizujący tzw. nowoczesne budownictwo prześcigają się w realizacji komfortowych, wyposażonych w największe nowinki techniczne mieszkań. Wobec ręcznie sterowanej klimatyzacji, posiadanie komórki lokatorskiej lub chociażby balkonu, bardzo często staje się sprawą drugorzędną. Czy słusznie?

Trend na pierwotnym rynku nieruchomości sprawił, że deweloperzy w pogoni za wykorzystaniem każdego metra kwadratowego – przestrzeń, która mogłaby posłużyć np. za balkon lub taras – wykorzystywali na powiększenie metrażu mieszkania. Z kolei parkingi podziemne skutecznie pozbawiły lokatorów miejsca, gdzie mogliby przechowywać przedmioty sezonowe. W efekcie jak grzyby po deszczu rosły osiedla nowoczesne, ale zupełnie niefunkcjonalne. Na szczęście nie zdominowały one całego rynku.

- Założeniem przy budowie osiedla powinno być stworzenie miejsca funkcjonalnego, a przez to przyjaznego ludziom – mówi Katarzyna Zielińska, specjalista ds. reklamy Marma Polskie Folie – inwestora Osiedla z Gwiazdami w podwarszawskim Józefosławiu – Być może nie jesteśmy typowym deweloperem. Na naszym osiedlu prawie każde mieszkanie ma balkon lub przestronny taras. Dodatkowo, te na parterze, mają dostęp do zielonego ogródka, który można użytkować wedle własnego uznania. Jest to doskonałe miejsce na letnie grillowanie – dodaje Zielińska.

Wymagania klientów sprawiają, że inwestorzy muszą przypomnieć sobie, że komórka lokatorska, balkon, a nawet garaż to równie istotne „wyposażenie” osiedla, a pozbawienie któregoś elementu może przełożyć się na brak zainteresowania samym mieszkaniem.